lut
20
2011

Paulina
Po długiej przewie jesteśmy i stopniowo będziemy nadrabiać zaległości w prowadzeniu naszej stronki.
Od kilku miesięcy mieszkamy w naszym domku na ulicy Księdza Mariana Myszkowiaka 10, po lepszej stronie rzeki, czyli na Podzamczu.
Można powiedzieć, że już w miarę urządzony domek mamy. Powoli będziemy nadawać mu charakter, będzie on odbiciem naszych osobowości. Dom przecież to nie tylko ściany, ale musi mieś swój własny styl, ma być w nim ciepło przytulnie i po naszemu.
To tak w woli wstępu teraz będzie milusio. Mieszka nam się cudnie, w końcu możemy tak powiedzieć. Na początku byliśmy tak zmęczeni budową i innymi niekoniecznie miłymi osobistymi problemami, że nie było siły na radość. Ze słyszenia wiem, że większość ludzi chciałoby wiele rzeczy poprawić i trzeci dom jest dopiero domem właściwym. Ja nie zmieniła bym nic, mi odpowiada wszystko. Staraliśmy się każdy naprawdę drobny szczegół, dokładnie analizować i sprawdzać gdzie się da, dla nas jest to można powiedzieć sukces i wiele doświadczenia nie tylko w dziedzinach budowy. Najważniejsze, żeby to traktować jak ciekawe doświadczenie i zbytnio się nie przejmować. Mogę nawet stwierdzić, że zmieniliśmy się przez tą budowę. To naprawdę duże wyzwanie i wie to tylko ten kto przez to przechodził.
Metraż jest idealny, mały przytulny domek, ładnie położony. Najbardziej lubimy jeść śniadanka i obiady na tarasie jak jest ciepło, mamy widok na kościół ewangelicki, bardzo piękny z czerwonej cegły i na łąki. Łąki są bajecznie przynajmniej dla mnie, takie dzikie, pełno na nich kwiatów, w nasze pierwsze lato było pełno czerwonych maków, które najbardziej się wyróżniały. Dalej mały stawik gdzie kaczki sobie pływają. Są piękne zachody słońca bo mamy spory kawałek nieba na własność, dopiero na większej przestrzeni widać jak niebo jest piękne i nie do nieodgarnięcia wzrokiem. Od frontu natomiast mamy drugi kościół, a jak, tylko katolicki, stary, potężny, trochę mroczny, którego budowę zapoczątkował patron naszej ulicy ks. Marian Myszkowiak.
Zamieścimy kilka fotek które udało się nam zrobić w różnym czasie, przed przeprowadzką także. Zawsze zabieraliśmy się zbyt późno do robienia zdjęć i było za ciemno, ale coś tam wyszło.
Oczywiście będą później, teraz będzie dłużej widno to może uda się zrobić ładne zdjęcia. Jeszcze jedno muszę to napisać drugą radością po tarasie jest zmywarka, po prostu ją kocham i tyle
, zaraz po mężu 
Teraz cóż, planujemy dalsze konieczne wydatki, niestety nie związane z urządzaniem wnętrza domku no to muszę jeszcze poczekać 
Marzymy w tym roku o wakacjach w Bieszczadach, ja potrzebuję czasu na przemyślenie swojego życia, pozbierania myśli i poukładania ich, uspokojenia i wyciszenia przede wszystkim. Myślę , że Miś Zenek, ma podobne potrzeby w tej kwestii. Już tyle na ten wyjazd czekałam, że dłużej się nie da, inaczej będzie źle. Także trzymajcie kciuki żeby się udało bo bardzo nam tego potrzeba, a góry uleczą nawet największy ból, albo nauczą jak z nim żyć i zregenerują dusze.
Tagi: Myszkowiaka
kwi
29
2008

Robert
Od ostatniego wpisu trochę się działo na budowie.
15 kwietnia Kierzenko i spółka zakończyli tynkowanie środka domku.
W międzyczasie udało się zamontować pozostałe okna i rolety oraz drzwi wejściowe i te od kotłowni.
W dniu wczorajszym fachmany od pana Jacha zamontowali nam bramę od Wiśniowskiego.
Mamy więc cały domek już pozamykany.
Wygląda to mniej więcej tak
Otwieranie drzwi – ja i pęk kluczy
I z bliska.
Teraz czekamy na wizytę hydraulika – podpięcie wody, kanalizacji, wszelkie rurki od CO – roboty będzie od groma, potem wyleje się maszynowo posadzki i plan na rok 2008 praktycznie wykonany. Niech wszystko sobie schnie i czeka na lepsze czasy – na kumulację w totka etc.
mar
20
2008

Robert
Dzisiaj minął rok od zakupu działki. Na dzień dzisiejszy budowa wygląda mniej więcej tak:
Od 10 marca elektryk śmiga z instalacją elektryczną – niestety pogoda się skaszaniła i czekamy na nieco wyższą temperaturę – jest zrobione tak na oko 3/4 pracy – więc niech ciepełka będzie troszkę, dwa dni pracy i będzie po krzyku.
Od 18 marca pojawił się Witek – zaczynają się przygotowania do robienia tynków wewnątrz domu. Kierzenko nabawił się małej kontuzji i 19-go nie było go u nas, ale że to człowiek-terminator to już dzisiaj od rańca śmigał na całego. W międzyczasie – tj. wczoraj – 19 marca Siwy i spółka zamontowali większość okien i rolet – niestety Wróbelek zapomniał o rolecie do garażu, oknie i rolecie do schowanka – no i plan jest wykonany nie do końca.
Nam okna i rolety się podobają – kolor super. Były tradycyjnie problemy – jeden zawias, jedna klamka i dwie rysy na obudowie od rolet – więc nie do końca wszystko wyszło jak trzeba, ale jakiś tydzień po świętach – ma być montaż pozostałych dwóch okien i rolet, plus wymiana tych dwóch puszek na rolety.
Okna są już zabezpieczone folią – więc ich na fotkach dobrze nie widać, ale kolor rolet jest mniej więcej taki:
lut
29
2008

Robert
Kończy się czas odpoczynku i czas przystąpić do wiosennych prac na budowie.
Plany na marzec i początek kwietnia mamy ambitne.
Na dobry początek
3 – 15 marzec elektryka
Tutaj sprawa w miarę jasna – jeśli tylko pogoda nie sprawi nam psikusa – do połowy miesiąca powinno być wszystko gotowe. W międzyczasie naszykuje się gniazdka pod TV/SAT, telefony, internet. A potem:
A kiedy już to wszystko będzie za nami – niech sobie tynki schną spokojnie, a my zaczniemy ganiać za fachmanami od instalacji wodnej i CO. Ale to już plany na kwiecień, maj i czerwiec.
sty
30
2008

Robert
Dzisiaj Kierzenko i spółka zakończyli murowanie bloczków przed wejściem do domku i zalewanie podłóg – znaczy pierwszej warstwy podłogi – tzw. chodziaka. Śmigali od poniedziałku 28 do dzisiaj, czyli do 30 stycznia. W międzyczasie Robert Semba dokończył przybijanie wróblówki – kolejny etap do przodu. Co jeszcze?
Dzisiaj o 8.00 rano telefon – Urząd Skarbowi wita – i informuje o kontroli. Szybka piłka – i po wszystkim – trzeba teraz czekać około tygodnia na zwrot vat-u. No full wypasik. Oby tak dalej. Elektryk przychodzi pod koniec lutego – potem okna i rolety (już zamówione – ciemny orzech, a jak) , tynki i woda i centralne ogrzewanie. Fajnie by było uporać się z tym wszystkim do lata. W międzyczasie trzeba opchnąć stemple – zrobić wylewki i tynki w garażu – wstawić bramę i na rok 2008 będzie plan wykonany. Niestety kolejne losowania totka nie są po naszej myśli i na razie nici z wygranej. Ale co jakiś czas kusimy los. A co tam. Póki co trzeba troszku odpocząć, pobyczyć się i poleniuchować. W sobotę czeka nas porządkowanie działeczki. Nic to – odrobina ruchu na świeżym powietrzu dobrze nam zrobi.
Tagi: Budowa
gru
30
2007

Robert
Czekaliśmy, czekaiśmy i „prawie” się doczekaliśmy. Październik, listopad, grudzień. Dach jest prawie gotowy. Na dokończenie czeka tylko wykończenie – dokładnie umocowanie opierzenia z dwóch stron dachu. Blacha przycięta i czeka na umocowanie jej od strony sąsiada Kazusia i z tyłu domu. Wszystko wygląda mniej więcej tak.
Tu troszku fotek z dachem z blachy Ruukki w roli głównej.
Nam się podoba, szkoda, że tyle nerwów nas to kosztowało. Plan na rok 2007 został wykonany. Czekamy z całą resztą do marca lub kwietnia 2008. Jak bozia da to w poniedziałek – czyli jutro Robert Semba skończy to co zaczął, ale że człowiek to nieobliczalny, to nie napiszę, że na pewno się tak stanie, bo tego nie wie nikt. Może nam sprawi taki mały prezent sylwestrowy. Oby.
Tagi: Budowa
paź
09
2007

Robert
W dniach 4-5 i 8-9 października, czyli w sumie w niecałe cztery dni Walaszek i spółka zrobili w końcu wywiązkę. Na budowie wylądował murarz i kierownik budowy, co by sprawdzić, czy wszystko ok. Poza jednym pęknięciem na końcówce krokwi, które mnie zastanawia jest chyba wszystko ok. Jutro się wyjaśni czy wymieniamy tę krokwię, czy przycinamy ją, czy zostawiamy. Musi być wszystko dobrze zrobione.
Jutro jedziemy zamawiać blachę na dach – chyba będzie to RUUKKI brązowy mat. Od jutra czas na sprzątnięcie wszystkiego.. murarze wracają do pracy w czwartek, więc czas zakasać rękawy i do pracy rodacy. Trzeba porobić wszystko co zaplanowane na rok 2007… potem przerwa do marca i dalej lecimy z koksem.
Tagi: Budowa
wrz
14
2007

Robert
Dzisiaj udało nam się przywieść wywiązkę.
Co prawda ekipa murarzy, zamiast od poniedziałku 10 września dokończy murowanie dopiero 17-go września, ale czas nas nie nagli…. Wywiązkę fachowcy będą robić dopiero 27 września, więc póki co czekamy. Oby Robert Semba nas nie wyrobił i na czas dach zrobił, jesień za pasem, trzeba myśleć co dalej, kiedy i za co
W międzyczasie zrobiliśmy sobie jednodniową wycieczkę do Gołuchowa – śliczne miejsce, polecamy je na odpoczynek. Drzewka, woda, zwierzątka, spokój, cisza. Miód, malina. I pamiętajcie – w soboty wejście na zamek gratis !
Tagi: Budowa
sie
27
2007

Robert
Działo się troszku przez ostatnie dwa tygodnie. Ale od początku.
Zalewanie stropu
Udało nam się – dokładnie 2 tygodnie temu – zalać strop. 13 lipca od godziny 8.00 do 13.00 mniej więcej. Pogoda marzenie. Troszku deszczu, zero skwaru i gorąca. Miodzio.
Tu troszku fotek z samego zalewania fundamentów.
A tu już podlewanie stropu.
Potem był urlop – ja i Kicia – niestety w tym roku w domciu. Budowa niestety jest teraz priorytetem, ale zaległości na pewno nadrobimy. Może w przyszłym roku. Wczoraj na zakończenie wspólnego urlopu mega-bochenkowa pita plus świeżonka.
Lifting strony
Korzystając z czasu wolnego odpaliłem CSSEdita i zrobiłem porządek z sidebarem na stronie – wreszcie wszystko ma ręce i nogi. Kolorystyka troszku zmieniona, dużo drobnych poprawek. Pod Operą, Safari i Firefoxem jest ok. Cały czas pracuję nad dodaniem galerii. Ale to jeszcze troszku potestować.
Leopard niebawem
Czas pędzi… już jakiś miesiąc z kawałkiem i będzie nowy system operacyjny ze stajni Apple. Z polskim językiem, czy bez. Z polskim Witaj, czy bez… będzie na pewno rewelacyjnie. Troszkę pokazał Steve, troszku w sieci można obadać, ale i tak na własnej skórze się przekonamy czego nowy kotek jest wart. W urlopik zrobiliśmy porządek z plikami – kilka komputerów, kilka systemów operacyjnych… uffff – wszystko pozbierane, pozgrywane. Miodzio.
Tagi: Budowa