gru 04 2009
Parkingowe buty
W Wieruszowie nawet miejsce parkingowe zajmuje się zupełnie inaczej niż wszędzie…..
gru 04 2009
W Wieruszowie nawet miejsce parkingowe zajmuje się zupełnie inaczej niż wszędzie…..
paź 15 2009
Dziś jest Dzień Dziecka Utraconego (w Stanach Zjednoczonych oficjalnie obchodzony jako Dzień Pamięci Dzieci Nienarodzonych i Zmarłych (Pregnancy and Infant Loss Remembrance Day) już od 1988 roku, a w Polsce od 2004, październik obchodzony jest jako miesiąc pamięci dzieci zmarłych, a dzień 15.10. jako Dzień Dziecka Utraconego). Nie wiem czy ktoś oprócz nas i rodziców dotkniętych tym nieszczęściem o tym wie. Pewnie ludzie żyją sobie i nawet nie wiedzą, że taki dzień istnieje. Cóż ja też nie wiedziałam, dopiero jak szukałam zrozumienia i pomocy znalazłam wiele wspaniałych osób dla których moje myśli są normalne.
Z Internetem i mediami wszelkimi jestem codziennie blisko, a mimo to nigdy nie nasunął mi się ten temat. Wynika z tego, że za mało o tym wszystkim słychać. Chciałabym żeby ludzie zaczynali rozumieć nasze uczucia i nie ranili. Czasem mówią takie głupoty, że trudno opanować nerwy i łzy. Ja wiem po sobie, że potrzebuje zrozumienia, żeby ludzie mieli pojęcie czym jest dla nas śmierć Aniołków. Żeby wiedzieli, że to też jest dla nas śmierć. To, że nie ma ciała którego nie można pochować nie znaczy, że nikt nie umarł. Jest jeszcze gorzej przynajmniej dla mnie, kiedy nie można pochować dziecka. Czasem potrafię zrozumieć i czuję się silniejsza i lepsza przez te wydarzenia, czasem wszystkich wkoło nienawidzę. Nadal jest we mnie ogromna złość która mnie rozrywa, dlatego trudno mi jest się opanować jak ludzie głupoty mówią, tak jakby śmierć naszych Aniołków była lżejsza od śmierci ziemskich ludzi. Czy w końcu wszyscy przestaną zadawać głupie pytania typu: kiedy będę w ciąży, bo mam już tyle lat i nie mam czasu, będziesz mieć jeszcze dzieci, życzę Ci żebyś miała dzidziusia i inne. Ja mam dzieci, dlaczego nikt tego nie rozumie, dzieci nieziemskie. Nie mam zamiaru czuć się gorsza jako kobieta z tego powodu. Moje macierzyństwo jest o wiele trudniejsze, bo ciągle traktowane jak dziwactwo.
Jak mówię, że moje Aniołki umarły i mam dzieci – traktowana jestem przez otoczenie jak trochę niezrównoważona psychicznie, że chyba mi odbiło, przynajmniej takie są moje odczucia. To nie były strzępy tkanek, czy dziecko umiera w 11 tygodniu, czy mając kilkanaście lat nie umniejsza to bólu. Na pewno im dłużej jest dziecko z nami obecne, czy w brzuch czy na ziemi jest trudniej, bo bardziej się już przyzwyczajamy i mamy już dalekosiężne plany, zmieniamy całe życie. Tylko życie powstaje w nas od pierwszych dni, serduszko bije – a później przestaje bić, nie widomo dlaczego.
Dla Was wszystkich po stratach, wszystkiego dobrego, dużo zdrowia i uśmiechu. Życzę Wam, żebyście potrafili z tym żyć i byli szczęśliwi, żeby to co się stało sprawiło że będziecie lepsi. Życzę spokoju wewnętrznego, który ja próbuję osiągnąć.
Chciałam to napisać dla siebie i żeby poszerzyć grono osób które coś na ten temat wiedzą, żeby nie ranili nawet nieświadomie. Pewnych spraw nigdy nie zrozumiecie całego koszmaru w szpitalu, hektolitrów krwi i łez, bólu. Wystarczy, że będziecie mądrzejsi i przez to więcej zrozumiecie.
Kilka moim zdaniem ciekawych linków, które powinni przeczytać przede wszystkim ludzie i ich bliscy, znajomi, których taka strata dotknęła.
Nietrafione pocieszenia
Najprostsze rady
Lepiej tak, niż…
Znalazłam taki wierszyk na stronie www.poronienie.pl i bardzo się z nim utożsamiłam.
Brzydka para butów
Autor nieznany
Noszę buty.
To są brzydkie buty.
Niewygodne buty.
Nienawidzę moich butów.
Każdego dnia ubieram je i każdego dnia chcę mieć inną parę butów.
W niektóre dni moje buty ranią mnie tak bardzo, że nie wierzę w następny krok.
Pomimo to cały czas je noszę.
Czuję dziwne spojrzenia, kiedy mam na sobie te buty.
Spojrzenia pełne współczucia.
Widzę w oczach innych ulgę, że to nie ich buty, tylko moje.
Oni nigdy nie rozmawiają o moich butach.
Gdyby do nich dotarło, jak okropne są moje buty, mogliby poczuć się niezręcznie.
Aby naprawdę zrozumieć czym są moje buty, musisz w nich chodzić.
Kiedy jednak już je włożysz, nie możesz ich nigdy zdjąć.
Teraz dopiero rozumiem, że nie jestem jedyną, która nosi te buty.
Jest wiele takich par butów na świecie.
Niektóre kobiety, tak jak ja, codziennie cierpią, gdy próbują w nich chodzić.
Niektóre nauczyły się już w nich chodzić, więc buty nie ranią ich aż tak bardzo.
Niektóre muszą długo chodzić w butach
zanim zrozumieją, jak bardzo je ranią.
Żadna kobieta nie zasługuje na to, by nosić te buty.
Jednak z powodu tych butów jestem silniejszą kobietą.
One dają mi siłę by stawiać czoło wszystkiemu.
One sprawiły, że jestem taką, jaką jestem.
Już zawsze będę chodziła w butach kobiety, która straciła dziecko.
W dzisiejszej porannej audycji Dzień Dobry TVN można było usłyszeć i zobaczyć rozmowę na ten temat.
sie 19 2009
Godzinę temu dotarliśmy do Pragi – tej czeskiej – a dokładnie do Hostelu SPOAS – Kicia myknęła wziąć prysznic… i zaraz na miasto… Do 24 kwietnia mamy nowy adres….. czas zapomnieć o problemach, kłopotach… Zaczynamy urlop ten z prawdziwego zdarzenia….
sie 03 2009
Czy ktoś mnie może uświadomić, gdzie w nowej wersji Wordpressa 2.8.2 podziała się opcja dodania do parametrów nowej strony tzw. opcja bezpośredniego odnośnika?

Wcześniej dodając stronę, mogliśmy określić jej bezpośredni adres. To bug? Czy ja czegoś nie widzę.

Za uświadomienie z góry dziękuję.
lip 13 2009
Jakoś tak zleciało szybciutko, a tu nic o naszym ślubie. Minęły 2 miesiące już kiedy jesteśmy mężem i żoną. Nic się strasznego nie stało, nic nie wybuchło i wcale nie jest gorzej jak to wszyscy mówią. Byliśmy ze sobą przed ślubem prawie 9 lat więc nie mieliśmy niemiłych niespodzianek po ślubie. Mimo wielu perypetii przed ślubem – wszystko się udało doskonale – przynajmniej dla nas, a to najważniejsze. Początek dnia był dość nerwowy, bo bardzo długo byłam u fryzjera i na styk zdążyłam do kosmetyczki, ale się udało.
O 13 odbyło się błogosławieństwo i podjechaliśmy do kościoła, samochód miał na rejestracji napisane: „Kicia i Zenek” , „Na zawsze”.
Po złożeniu w kancelarii podpisów zorientowałam się, że nie wzięłam bukietu myślę, że to na szczęście. Tata poszedł po niego i wszystko odbyło się na czas. Punktualnie o 14 zaczęła się ceremonia. Ślubu udzielał nam o. Piotr Szczepan Łoza.
Cały ślub przebiegł w miarę bezstresowo. Prześmialiśmy się i przegadaliśmy cały czas, naprawdę było super. Z ważniejszych momentów to oczywiście czas składania przysięgi Misiu powiedział “biorę Ciebie Paulinę Kicię za żonę” ja oczywiście bym prawie się poryczała, ale jakoś się zebrałam i się udało powiedzieć, ale bez Zenka bo napewno bym się popłakała.
Bardzo nam się wszystko podobało i jak dla mnie ślub w kościele to najważniejsza ceremonia i bardzo piękna. Teraz już wiem czym się wszyscy tak zachwycają. Wzięłabym go jeszcze raz, oczywiście z Misiem. Nowa sukienka by była ☺
Z sukienką było wiele perypetii raz była tak raz inna, ja z nogą w gipsie nie mogłam sobie tak szukać jakbym chciała, bo trudno było mi się poruszać. Mam nadzieję, że mężowi się podobała / Kicia wyglądała fajowo ! – przyp. MIŚ / choć wybrałam ją w 10 minut ☹ Miś szlajał się po sklepach kilka godzin żeby nie było, że ja tyle czasu po sklepach chodzę, a lubię bardzo
Pogoda była idealna, jak wyszliśmy z kościoła po niebie fruwały bańki mydlane, zawsze mi się to podobało i tak też zrobiliśmy. Potem życzenia i tony pięknych kwiatów i pomysłowych prezentów.
Potem na piechotę poszliśmy na imprę do WDK-u gdzie powitano nas chlebem i solą.
Potem szampan, sto lat i trzaskanie kieliszków.
Jeden z najpiękniejszych momentów na weselu, czyli pierwszy taniec. Długo myśleliśmy co by wybrać, ciągle chodził mi po głowie „Glory Box” Portishead, tylko nie byłam pewna co do słów. Muzyka i klimat pasował idealnie i zdecydowaliśmy, że musi być to. Coś naszego, oryginalnego i o wyjątkowym brzmieniu. Wyszło cudnie, bardzo mi się podobało, nie wiem jak mężowi
/ yo yo było coooolllllll – przyp. MIŚ /
Nasz DJ Maciek którego poznaliśmy dzięki Krzysiowi Smusowi okazał się rewelacyjny. Grał to co lubimy i zarazem nadaje się na wesele. Mieliśmy swoją muzykę, listę zamieścimy poniżej. Wybieraliśmy wspólnie każdy utwór. Misiu wszystko pięknie opracował i przygotował ja w tym czasie męczyłam 4 godziny paznokcie
Z tego co wybraliśmy leciało na pewno:
Blenders “Punkt G”
Edyta Bartosiewicz “Sen”
Maria Peszek “Hujawiak”, “Rosół” “Miś” “Miły Mój”
Obywatel GC “Nie pytaj o Polskę”
Raz, Dwa, Trzy “Czy te oczy mogą klamać”
Republika “Telefony”
Shakin’Dudi “Och, Ziuta” “Au sza la la la” “To ty słodka”
Soyka “Kiedy Jesteś Taka Bliska” “Tolerancja – Na Miły Bóg”
Szwagierkolaska “U cioci na imieninach”
T. Love “Bóg”
Tilt “Nie pytaj mnie”
Zbigniew Hołdys “Będziesz Moja”
Air “All I need”
Depeche Mode “Never Let Me Down Again” “Walking In My Shoes” “It’s no good “Personal Jesus”
Fatboy Slim “Dont Let The Man” “The Rockefeller Skank” “Wonderful Night”
George Michael “Faith” “I Want Your Sex (Parts I & II)” “Freedom”
The Fugees “Killing me softly”
Touch and Go “Would You…” “So Hot” “Tango In Harlem”
US3 “Cantaloop (Flip Fantasia)” “Tukka Yoot’s Riddim”
Po obiadku pojechaliśmy na zdjęcia na plener do Bolesławca na wieżę. Wywiało nas tam we wszystkie strony, ale było bardzo przyjemnie. Zdjęcia robił nam Michał Szczepański, z fotografa też jesteśmy zadowoleni.
Tak naprawdę nie mam żadnych zastrzeżeń do ślubu, wesela, nie było nic co by mnie wkurzyło czy się nie podobało. Wiele czasu nam zajęło zorganizowanie wszystkiego, ale jak ma się dobry plan wszystko się udaje. Mamy bardzo podobne gusty, więc nie było nieporozumień i wiedzieliśmy czego chcemy. Napewno nie miało być zespołu, bo jaki by nie był to nie to co oryginalna muzyka, a nie jakieś przyśpiewki. Bardzo nie lubię tego na weselach i dlatego nigdy nie lubiłam na takie imprezy chodzić, bo nawet alkohol nie pomaga trawić zespołów weselnych. Impreza zakończyła się koło 4 rano. Ja byłam zmęczona strasznie, a moja noga pomimo rehabilitacji była w strasznym stanie. Spuchła i przez ponad 2 tygodnie miałam problemy z chodzeniem, ale warto było. Poprawiny szybko się skończyły, bo każdy do domu ja już potańczyć nie mogłam zbytnio ze względu na nogę i brak snu, bo mąż wstał oczywiście o 7 rano, bo się wyspał. Ja nie zdążyłam nawet zasnąć. Później cały tydzień dochodziliśmy do siebie ja się jeszcze we wtorek rozchorowałam dostałam gorączki, tak szaleliśmy.
Mamy nadzieję, że goście byli zadowoleni. Dziękujemy wszystkim za przybycie, nie dotarły tylko 2 osoby, naszym zadaniem to całkiem niezły wynik.
Jak się wszystko dobrze pomyśli i zorganizuje to nie ma takich braków jak na innych weselach. Nigdy nie chciałam wesela przede wszystkim ze względu na muzykę, ale jak większość dałam się przekonać i na takie wesele jak nasze poszłabym z chęcią. Może ten udany ślub zakończy pasmo nieszczęść i będzie ich mniej, a jak będą to mniej bolesne. Może jest to taki prezent dla nas z góry.
Mam nadzieje , że będzie się nam układać dobrze w życiu i będziemy się kłócić i kochać, aż do śmierci albo dłużej.
Dla przyszłych par, wesele i ślub wcale nie takie straszne, nawet mi się całe to organizowanie spodobało, ale trzeba mieć odpowiedniego partnera.
Nasz ślub (wybrane foty) na flikrze Nasz ślub (całość) na picassie część 1 Nasz ślub (całość) na picassie część 2
maj 17 2009
Bardzo miło nam poinformować, że nasze zdjęcie – wykonane przez Adama Ziębickiego w Berlinie w roku ubiegłym – zostało umieszczone w Przewodniku po Berlinie. Zdjęcie przedstawia Sony Centre.
I bezpośredni Link do naszej fotki.
Pozdrawiamy Emme Williams, ze Schmap Guides oraz autora zdjęcia – Adama Ziębickiego i jego ciocię.
maj 12 2009
10 maja 2009 roku w Kościele Św. Stanisława w Wieruszowie odbyła się Pierwsza Komunia Święta naszej Moniki Góralskiej.
Obecna była cała rodzinka, a parę fotek z tego wydarzenia umieszczamy na Picassie.
kwi 11 2009
Dzisiaj coś z serii pytań – w co się ubrać?
Szukając krawata na ślub trafiłem na sympatyczną stronkę: Styl Biznesu OSKAR .
W śród wielu propozycji – spodobały nam się dwa.
W końcu kupię chyba dwa…. ale który będzie bardziej “ten-teges” ???
Chcesz pierwszy skomentować wpis?