lip 23 2008

Profile Image of Paulina
Paulina

Radiohead’owa relacja z Berlina

Wpis z godz. 21:41 z kat. Blog,Fotki,Muzyka

Radiohead – Kindl Bühne Wuhlheide , Berlin – Wtorek 8 lipca 2008

01.jpg

Trochę już czasu minęło od koncertu, ale nie było czasu ani siły żeby coś napisać, ale napisać trzeba.
Oczywiście o koncercie Radiohead w Berlinie.
Już ochłonęliśmy nieco, ale to były niezapomniane chwile i dzień 8 lipca 2008 będziemy pamiętać do końca życia.
Był to koncert wyczekiwany od zawsze no i w końcu się stało, dostałam w prezencie od Misia bilecik.

  • 06.07.2008 – niedziela

Więc do Berlina wyjechaliśmy 06.07.2008 (niedziela). Dzielnym kierowcą był oczywiście Miś, ja byłam pilotem, a nasz niedawno poznany kolega Adam odsypiał na tyłach imprezę (w przerwach między telefonami i smsami od CIOCI).
Upał podczas drogi był nieziemski, ale jakoś dotarliśmy we wczesnych godzinach wieczornych pod nasz adres noclegowy (dwie bite godziny w korku we Wrocku – czyli jak przyjemnie w upale 30 stopniowym spędzić w samochodzie pokonując całe 3,5 km). Trafiliśmy bez problemów. Zaparkowaliśmy trochę jedzonka, picia i na miasto.

02.jpg

Cóż zwiedzania było dużo nocą wybraliśmy się pod Bramę Brandemburską, nieco nas zdziwiło bo praktycznie byliśmy tam sami, ale to nawet lepiej. Oczywiście cały czas trzaskaliśmy fotki. Mimo nocy naprawdę czuliśmy się bezpiecznie takie aż dziwne uczucie. A poranne mycie zębów w parku… no cóż – są w życiu chwile…. które się pamięta….
Cały czas rozgryzaliśmy komunikację Berlina i pod koniec pobytu mieliśmy już wszystko rozpykane ☺
Jestem pod wrażeniem Berlina i mile zaskoczona. Ze smutkiem stwierdzam, że Polakom daleko do Berlina. Panuję tam szokująca czystość i porządek, spotkaliśmy się z ogromnie ciepłym przyjęciem i uprzejmością ludzi w różnym wieku. Trzeba przyznać, że Niemcy potrafią idealnie zorganizować wszystko. Tylko może przez to brakuje im takiego spontanu jaki mają w sobie Polacy.

  • 07.07.2008 – poniedziałek

Zwiedziliśmy miedzy innymi wierzę TV Tower gdzie widać Berlin jak w Google Earth.

Potem poleżeliśmy przed Berliner Dom na trawce w słoneczku popijając napoje ☺.

04.jpg

Było bardzo przyjemnie. Oczywiście fontanny jak tylko trafiły się po drodze były przeze mnie zaliczone.

03.jpg

Był też plac Marksa i Engelsa, Brama Brandemburska za dnia gdzie było już więcej ludzi. Póżniej po małej kolejce i obmacywaniu trafiliśmy na Raichstag też podziwiając Berlin z góry (chwile, kiedy w kieszeni Adama znaleziono reklamówkę z kiepami – bezcenne). Trzeba wspomnieć jeszcze o „ciepłych chłopakach” – nie mamy nic przeciwko, ale warto odnotować, że w Berlinie jest ich od groma…..
Warto wspomnieć o dworcach np. Berlin-Hauptbahnhof naprawdę piękne budynki oczywiście wszystko przyjeżdża co do sekundy punktualnie, czyściuteńko bez meneli.

06.jpg

Menele w Belinie pracują co przydałoby się i w Polsce wprowadzić. Nikt tam nie bierze kasy za darmo i dzięki temu mają tak czyściutko. No i jeszcze jedno – Misie – w Berlinie wszędzie od groma misi, misiaczków i innych… rowerów… babcia siedemdziesięcioletnia popierniczająca na rowerku…. o w pytę…… do dzisiaj mamy szczęki na wysokości lamperii.

05.jpg
  • 08.07.2008 – wtorek

Oczywiście to już tylko Radiohead. Po przebudzeniu i zrobieniu się na bóstwo wyruszyliśmy na koncert, po drodze zrobiliśmy zaopatrzenie w markecie – nie przypadkowo poszliśmy w drugą stronę miasta ☺.
Dotarlismy do parku – Kindl Bühne Wuhlheide około godziny 14.
Podeszliśmy pod boczną bramę, bo były dwa wejścia. Oczywiście sami Polacy czatowali już pod bramą więc było wesoło. Podczas czekania porządnie lunęło z nieba. Ja oczywiście kupiłam w Polsce płaszczyki dla wszystkich (3 szt. po 4 zł sztuka, w tym jeden różowy) i jakoś przetrwaliśmy. Potem rozdzielono grupę i ja z Misiem znaleźliśmy się chyba dzięki opatrzności bożej w grupie na pierwszy start pod scenę (trzeba wiedzieć kiedy iść ostatni raz bezpiecznie siku…. i gdzie schować butelkę z Żywcem….. tak jest z wodą mineralną pochłoniętą w moment po koncercie). W ogóle bardzo wszystko ładnie zorganizowane i z głową i tu też mnie Niemcy ujęli. Niestety nasz kolega Adam był w drugiej grupie no cóż ☹ (chyba z Ciocią rozmawił, czy jakoś tak…..)
Byliśmy bliziutko sceny no może trzeci momentami drugi rząd (na samym środku przed Thomem… po prawej mieliśmy Johhnego, po lewej Eda – można powiedzieć, że widzieliśmy każdy pryszcz na ich twarzy…). Pod sceną oczywiście sami Polacy. Najpierw wyszedł suport Modeselektor (5 ciepłych chłopaków z 4 laptokami… machającymi łapkami) o matko byli naprawdę śmieszni, jeśli chodzi o muzykę jak dla mnie tragedia no ale przynajmniej się uśmiałam (szczególnie jak publika oklaskiwała Thoma machającego głową po lewej stronie sceny, słuchającego support – a Modelselector się podniecał, że to publika na nich tak reaguje – SZACUNEK). W międzyczasie Collin trzaskał fotki i rozmawiał z technicznymi to z lewej to z prawej strony sceny.
O godzinie 20.40 jeny mało nie zemdlałam, sama nie wiem płakać i śmiać mi się chciało. Oczywiście łaskotko w brzuchu i gęsia skórka wszędzie. Tak blisko, że na wyciagnięcie ręki. Wszystko, po prostu wszystko mi się podobało niezależnie co by zagrali. Widać, że są bardzo dobrymi przyjaciółmi i doskonale się rozumieją na scenie. Pomyłki Toma były piękne tylko on z takim wdziękiem potrafi to robić. Ja sama nie lubię idealnych i perfekcyjnych koncertów bo to jest nudne. Ludzie są ludźmi nie maszynami. Przez jakiś czas padało i oczywiście nie przeszkadzało to ani trochę.

Nie mam daru do zapamiętywania nazw itp. Więc wszystko przedstawiało się następującej kolejności :

01. 15 Step [tego można się było spodziewać]
02. Airbag (!) [jako drugi kawałek? rewelacja]
03. There There [tu lunęło solidnie, od dzisiaj ten kawałek z deszczem mi się będzie kojarzył]
04. All I Need [miazga od początku do końca]
05. Where I End and You Begin (!!)
06. Nude
07. Weird Fishes/Arpeggi
08. The Gloaming
09. Videotape
10. No Surprises (!!)
11. Jigsaw Falling into Place
12. My Iron Lung
13. Wolf at the Door
14. Reckoner
15. Everything in Its Right Place [wersja koncertowa wgniata w ziemię]
16. Bangers and Mash
17. Bodysnatchers

First Encore
18. Cymbal Rush [trzy podejścia i walnięcie Thoma głową w mikrofon]
19. You and Whose Army?
20. Paranoid Android [a jednak zagrali….]
21. Dollars & Cents
22. Idioteque

Second Encore
23. House of Cards
24. National Anthem
25. Street Spirit (fade out) [wyśnione zakończenie]

Podsumowanie koncertu:
Zagrali prawie całe In Rainbows (9 kawałków), Hail To The Thief (4), Amnesiac (2), Kid A (3), OK Computer (3), The Bends (2) zero z Pablo Honey i dwa kawałki nie pochodzące z albumów Bangers ‘n’ Mash i Cymbal Rush, czyli b-side i kawałek z solowego krążka Thoma.
Za to wszystko mam przed oczami, przede wszystkim taniec Thoma i jego twarz. Porażające spojrzenie naprawdę trzeba przyznać, że ma specyficzną twarz. Wyglądał jak manekin nic nie drgnęło ani jeden miesień na twarzy jak się odwrócił w stronę publiczności powoli i na chwilę zatrzymał i objął wzrokiem cały amfiteatr, normalnie powalające wrażenie. Poza tym mieliśmy szczęście obserwować wszystkich członków Ragiohead widać było, że są szczęśliwi i koncert też im się podobał. Ciągle mieli buzie uśmiechnięte, tylko na początku byli poważni. Widać było, że są bardzo zadowoleni z publiczności. Oczywiście zakręcony Jonny snuł się zakapturzony żeby go za bardzo nie zauważyć całkowicie odcięty.
Ja miałam nogi z waty oczywiście z wrażenia i z tego, że tak udało nam się blisko być. Moim ochroniarzem był Misiaczek i gdyby nie było go ze mną to już nie był by ten koncert, tak fantastyczny. Zawsze ważne z kim się jest i to dopełniło szczęścia na koncercie.
Było trochę ciężkich zawirowań i pozostało po tym kilka sińców, ale były warto. Pierwsze kilka kawałków – nad zwyczaj spokojnie, młyn zaczął się przy kilku mocniejszych kawałkach….
Nie wzięliśmy aparatu na koncert i w sumie dobrze, bo człowiek skupiał by się nie na tym co trzeba.
Ja mam zdjęcia w swojej głowię jakich nie zrobi żaden fotograf. Czułam się tak bardzo szczęśliwa, że aż moja dusza wznosiła się pod chmury.
Kiedy za często się tak jeździ po różnych koncertach to człowiek jakoś to odpiera jak kolejny wspaniały koncert. Kiedy tak raz na jakiś czas się jeździe, bo niestety trzeba pracować i są inne wydatki to docenia się takie wydarzenia. Koncert skończył się ok godz. 23. Czyli dwie godziny dwadzieścia minut pełnego szczęścia……

Tak ja czekałam na ten koncert całe życie … i co marzenia się spełniają ☺
Po koncercie odnaleźliśmy się z naszym kolegą Adamem, który zaszalał z koszulkami ☺
Po małym odpoczynku pojechaliśmy do naszej uroczej Pani Gabrieli gdzie spaliśmy.

  • 09.07.2007 – środa
07.jpg

Najpierw Zoologische Garden, czyli Zoostation ☺ , potem Sony Center, a tam taniec z żyrafami i rybki.

08.jpg
09.jpg
10.jpg
11.jpg

Obowiązkowo Podzamer Platz i Mur Berliński.

12.jpg
13.jpg
14.jpg

Resztę muru oglądaliśmy w deszczu na East Side Gallery i niesamowiete grafity.

15.jpg
16.jpg
17.jpg

W ten dzień się naprawdę nachodziliśmy ukojeniem był super KEBAB na Berlin-Hauptbahnhof przemili ludzie – chyba Turcy – PRIME KEBAP – gorąco polecamy !!! Świetnie mówili po polsku, na drugi dzień tam wróciliśmy oczywiście, bo jedzonko było super. Kebab w naleśniku z 3 sosami plus serek feta rulezz……

25.jpg
18.jpg
19.jpg

Potem wieczór w ogródku u Gabrieli z jej kotami nad rzeką. [szczególnie dla kierowcy, który zamiast piffka – zasysa kolejne butelki z Nestea....]

20.jpg
  • 10.07.2008 – czwartek

Dzień wyjazdu pożegnanie z Gabrielą i oczywiście zwiedzania ciąg dalszy.

21.jpg

Czyli Big Platz with Stones – na lewo od Bramy Brandenburskiej, a nie na prawo, w sumie 2 dni szukania, a zawsze byliśmy tak blisko

22.jpg

i stadion o tak tu byliśmy długo mimo deszczu i zimna, ale czego się nie robi z miłości ☺ [na szczęście sam stadion w tym akurat tygodniu był zamknięty ☺]

23.jpg
24.jpg

I droga do domku, w domku oglądanie zdjęć do 4 rano, potem ciężki poranek i do pracy.
Oczywiście o wszystkich miejscach nie piszę, bo nikt nie byłby w stanie przczytać takiego tasiemca ☺
Mieliśmy osobistego fotografa w tą role wcielił się Adam i w końcu mieliśmy świetne fotki razem za co dziękujemy. Świetny koleś…… kupa śmiechu, zabawnych chwil i chyba wyjazd i koncert życia….

Reszta fotek z wyjazdu w kilku odsłonach

Komentarze (2)

  1. pemmaxdnia 23 lip 2008 o godz. 23:03 napisał(a): 1

    Pogratulować doskonałego wypadu za miasto. No ale chyba nie wspomniałeś o bardzo ważnej sprawie… czy się rozmyśliłeś ;-)

  2. Paulinadnia 26 sie 2008 o godz. 09:10 napisał(a): 2

    Nie rozmyślił się :-) … ale ja mam wyczuloną intuicję jak to kobieta :-)

Trackback URI | Komentarze RSS

Zostaw komentarz