lut 24 2008
Walentynki 2008
Warto wspomnieć o walentynkach . Niby powinno się okazywać sobie uczucia cały czas ale ja myślę , że to takie święto miłości wszelkiej. Jakby takich , czy innych świąt nie było człowiek może by zapomniał o ważnych sprawach w tym całym galopie życia . Są rzeczy dzięki którym człowiek egzystuje , jedzenie , dach nad głową , praca są one ważne , ale są takie wartości dzięki którym czuje się szczęśliwy. Nie ma nic lepszego jak czuć się kochanym. Święta to takie przypomnienie , zwrócenie uwagi takie małe zatrzymanie się na chwilę w życiu , żeby się zastanowić zanim będzie za późno na okazanie uczucia , zrobienia czegoś ważnego. Bo co tak naprawdę jest ważne w chwili śmierci , nie to co udało się nam zgromadzić w życiu , ale wspomnienia i jakim się było człowiekiem. Nie to kim się było, co się osiągnęło i jaki ma się stan konta , jaką ma się prace , jak daleko zaszło się po szczeblach kariery to jest złudne poczucie szczęścia. Ważne czy się było dobrym człowiekiem dla innych , a te wszystkie zdobyte rzeczy nie mają znaczenia co z tego że ktoś ma mnóstwo pieniędzy , ma wysokie stanowisko i status społeczny. Jak nie ma miłości może sobie to wsadzić gdzieś.
Nasze walentynki były milusie, Misiu po pracy przyszedł z walentynkowym bukiecikiem róż czerwonych oczywiście , z walentynką i balsamikiem specjalnie dla mnie. Ja dałam mu oczywiście walentynke i seksi majteczki.
Miłość to nie bajka , życie też , jest bardzo trudno i właśnie dlatego jest pięknie. Łatwe i proste życie jest nudne.
Jak jest trudno i ciężko to się docenia , jak jest łatwo to nie wie się co się ma. Już trochę stąpam po ziemi no i jesteśmy z Misiem długo więc mogę dużo powiedzieć. Po tylu latach człowiek już analizuje wyciąga wnioski i inaczej postrzega swoja drugą połówkę. Myślę, że wszystko co najgorsze już za nami. Nie było łatwo oj nie , najważniejsze żeby się sobą nie znudzić i umieć rozmawiać i tego człowiek się uczy całe życie.
Miłość ma różne barwy i etapy i w każdym jest coś pięknego.
Znalazłam taki ciekawy artykuł na temat „ Odnaleźć połówkę jabłka …” oto jego fragment.
„ Myśliciele i filozofowie od zarania dziejów próbowali zrozumieć i przeniknąć ten fenomen. Jedno z najstarszych i najbardziej przemawiających do wyobraźni wyjaśnień znajduje się w pismach Platona. Pojawia się tam mit o pierwotnym człowieku, Androgynie – fascynująca opowieść, która w późniejszych czasach przerodziła się w znaną formułę o „poszukiwaniu swej drugiej połowy”. Według wspomnianego mitu, człowiek na samym początku stanowił jedność pierwiastka męskiego i żeńskiego, także w sensie cielesnym. Na licznych malowidłach greckich można znaleźć przedstawienie owego Androgyna: dziwacznej postaci, przypominającej nieco pająka, dwugłowej, czterorękiej, czworonogiej, będącej w istocie parą ludzi (mężczyzną i kobietą), zrośniętych ze sobą plecami. Potem – głosi mit – ta postać została rozcięta i po dziś dzień po świecie błąkają się nieszczęśliwe, niepełne stwory (właśnie my), w istocie zaledwie połówki, które nie zaznają spokoju, póki nie odnajdą swego „odciętego” i zagubionego dopełnienia. „
/ Charaktery 05/2007 , Odnaleźć połówkę jabłka… Bartłomiej Dobroczyński /


Ale piękne róże:-)A ładnie pachną?