gru 26 2007
I po Świętach
Święta to u nas – jak zwykle – kilka dni leniuchowania, jedzenia, jedzenia i jeszcze raz jedzenia. Od jutra zaczyna się od nowa – praca, kłopoty, problemy etc.
Co do prezentów – dzieciątko przyniosło mi:
Picture In A Frame (Immagine In Cornice – Live In Italy 2006) – czyli Pearl Jamowe dvd – full wypasione. Świetnie zmontowane,. Nomen omen – już przez nas wczoraj zaliczone. No pychotka. Na dodatek 3 koszulki w trzech różnych kolorach – z trzema różnymi motywami – a jak – jabłecznikowymi. To od Kici dostałem. Plus zestaw do łazienki do nowego domku od Kuby.
Ślicznie dziękuję dzieciątku za milusie niespodziewajki. Paulina dostała biustonosz – biały i bilecik na Radiohead do Berlina, plus torbę pysznych pierników.
Wigilija była z pod znaku kabaretu – tu Kuba jak zwykle nie zawiódł. Moherowe berety plus żona – dentyska. Mieliśmy okazję trochę odpocząć i przygotować się na hard-core – znaczy kilkudnową inwenturę. Ale póki co odpoczywamy przy dżwiękach nowego Radiohead.


