kwi 28 2007
Woda na działce
Dzisiaj – korzystając z wolnej soboty – podjechałem na działkę w odpowiednim stroju, z odpowiednim osprzętem – 3 wiadereczka różnej wielkości, sznurek, szmaty – i zabrałem się za wylewanie wody ze studzienki i wywalaniu błota, ziemi i innego badziewia, co by dostać się do licznika i dwóch pokręteł do wody. Cały byłem brudny, buty od razu do czyszczenia, spodnie i koszulka do prania, ale cel został osiągnięty. Mamy wodę na działce !!!
Przy okazji miałem okazję zobaczyć jak robotnicy szykują się do wykonania kostki na drodze dojazdowej do naszej działki – ponoć do końca maja ma być wszystko gotowe. Oświetlenie już jest, dzisiaj robili odprowadzenia do deszczówki, od poniedziałku chyba zaczną wyrównywać teren i za kostkę się zabierają. Miodzio. Szkoda, że droga będzie dochodziła do naszej działki i koniec – przed naszą działką jest już działka wspólna wszystkich sąsiadów i niestety tam drogi nie będzie. W poniedziałek jadę zamówić resztę potrzebnych bloczków na fundamenty i zawiozę projekt domu do kilku firm. Czekamy na wycenę od murarzy, czas na więźbę dachową i całą resztę. W międzyczasie musimy się zastanowić czy nie kupić garażu blaszanego – bo gdzieś cement, narzędzia i inne bzdety trzeba trzymać. Nówka kosztuje 1600 zł, więc szukamy jakieś używki, ale nie wiadomo, czy uda się załatwić.
Chcesz pierwszy skomentować wpis?

