mar 16 2007
Tydzień z życia Zenka i Kici
Mój tygodniowy urlopik wciąż trwa… Od kilku dni nic tylko śmigam wozem po okolicach co by wszystko na ostatni guzik pozałatwiać. Najważniejsze, że decyzja podjęta. Papierkowe sprawy w całości będziemy załatwiać od poniedziałku po powrocie z Incubusa. Nie wiedziałem, że się tak w to wszystko wkręcimy…. ale kto by pomyślał rok temu, że sytuacja się aż tak zmieni????
Sobota i niedziela poza domem – odmiana nam dobrze zrobi…
A co u Kici?
Wiosenka nadchodzi i koncert Incubusa. Obawiam się, żeby choroba nas nie zmogła bo wirusy szaleją. Miś coś źle się czuje, ale może zwalczy chorobę zanim się rozwinie. Dla mnie wiosna to nienajlepszy czas, jeśli chodzi o samopoczucie pomimo, że to piękna pora roku. Mam nadzieję, że koncert będzie miał cudny klimat, bo miejsce jest nieznane. Wyjazd nas troszkę może odstresuje i natchnie na jaśniejsze myślenie, jak człowiek zmieni miejsce pobytu zaraz inaczej myśli.
Ja się boje przebojów w pracy, bo oczywiście u mnie nigdy nic nie wiadomo i nic nie można zaplanować. Wychodzi na to, że musiałabym być w pracy w sobotę żeby zrobić wysyłkę. Plany wyjazdu natomiast są takie, żeby wyjechać w sobotę rano do Kudowy i tam zanocować i w niedziele do Pragi na koncert.
Nie ma rzeczy niemożliwych i jakoś zorganizuje wszystko w pracy tak żeby jechać, tylko będę trochę nerwowa, bo mogę wszystko przygotować tak na 80 % . Mam nadzieję, że wszystko się dobrze ułoży, zanosi się na to, że spać nie będziemy wcale, bo chyba pójdę jeszcze w poniedziałek do pracy.
Najważniejsze, że prawie już wiem w co się ubiorę
Chcesz pierwszy skomentować wpis?

