lut 19 2007
Teatr Telewizji – Oszuści
Tydzień temu przegapiłem „Narty Ojca Świętego”, tym razem udało mi się zobaczyć teatr telewizji w całości. Kto nie widział… niech wie co stracił. Recenzja na Teatry.Art.pl :
„Zabawna, ale i nie pozbawiona przewrotnego morału komedia romantyczna o dwu parach małżeńskich w średnim wieku i ich zakochanych, wchodzących właśnie w dorosłe życie dzieciach.
Monika i Howard tańczą, czule przytuleni. Grace i Sam, oboje bardzo skrępowani, próbują się rozgościć w pokoju hotelowym. Sprzeczka młodych trwa, Michelle zatrzaskuje Allenowi drzwi przed nosem, on ucieka się do najrozmaitszych sposobów, by dostać się do własnego mieszkania. Scenki z życia sześciorga bohaterów nieustannie się przeplatają, zmieniają się układy par, ujawniają najgłębsze pragnienia i niespełnienia osób uwikłanych w związki formalne, nieformalne i potajemne.
Jak zwykle, Monika i Howard spotykają się w piątek. Ona wydaje się trochę rozczarowana, u niegdyś romantycznego kochanka dostrzega wyraźne symptomy kryzysu wieku średniego. On jest już zmęczony, postanawia zerwać z niewątpliwie atrakcyjną, ale nie najmłodszą kochanką. Sam zdradza żonę po raz pierwszy. Zawsze śmiertelnie się bał, że to się może wydać, dlatego nigdy nie zaryzykował spotkania z inną kobietą – do chwili, gdy znaleźli się z Grace w kinie. Dwoje obcych ludzi w zupełnie pustej sali od razu wyczuło w sobie pokrewne dusze. W motelu Grace opowiada o mężu, który zawsze w piątki gra w pokera, o swojej pierwszej randce i pierwszej nocy z mężczyzną, oczywiście, późniejszym mężem. Sam opowiada o żonie, w piątki grywającej w kanastę, którą kocha, „na ile ona pozwala”, mówi o pierwszym, niezgrabnym pocałunku i o cudownych przeżyciach, których przez lata nie doświadczał – aż do dzisiejszego wieczoru.
W swoich domach Grace i Howard oraz Monika i Sam, dwie pary z dwudziestoparoletnim stażem małżeńskim, wchodzą w swoje stare role. Rutynę bycia we dwoje burzy nieoczekiwane pojawienie się dzieci. Allen, syn Moniki i Sama, po kłótni z Michelle jest kompletnie zdezorientowany. Kocha tę dziewczynę, mieszkają razem od dwóch lat, ale nadal nie jest pewien, czy chce z nią być na zawsze. Prosi rodziców o radę, jak postąpić. Michelle zjawia się u swoich staruszków o czwartej trzydzieści nad ranem z tym samym pytaniem. Chciałaby wyjść za mąż za Allena, ale nie jest pewna, czy on również szczerze tego pragnie. A musi przecież podjąć decyzję – ślub czy zerwanie. Howard radzi ukochanej jedynaczce, aby nie próbowała zadowolić nikogo poza sobą. Grace zastanawia się, dlaczego córka nie przedstawiła im dotychczas rodziców chłopaka, z którym chce się związać na stałe. Michelle postanawia natychmiast nadrobić to niedopatrzenie. Nikt się nie spodziewa, że naprędce zaaranżowana rodzinna kolacja może aż tyle zmienić w życiu wszystkich zainteresowanych.”
Zamiast głupkowatych, hollywoodzkich megaprodukcji winno być więcej takich przedstawień w Telewizorni – czego sobie i Wam życzę.
Chcesz pierwszy skomentować wpis?

